Recenzja Macieja Szczawińskiego

INNA GRAMATYKA

Grażyna Zarzecka jest malarką totalną. Wyjątkowość tej sztuki narzuca się właściwie od pierwszego kontaktu: ani jedna przestrzeń obrazu nie wyłamuje się z własnej poetyki łączenia konturu i koloru. W sposób tyle koherentnie logiczny co szalony i samoswój od pierwszego uderzenia pędzla rozbrzmiewa tu artystyczna prawda. Plama żyje  swoim własnym życiem. Rozrasta się i kurczy.  Wywraca  akademicką gramatykę, szaleje w nieprawdopodobnych sąsiedztwach. Naruszenie współmierności i proporcji – rzecz w sztuce oczywista i z długą tradycją. Ale siła i poezja jako efekt pojawiają się raczej rzadko. Bo sama ekspresja , samo „naruszenie” nie wystarczą, jeśli nie stoi za nimi owa tajemnicza konieczność, jakaś „inna gramatyka”, osobny oryginalny duchowy grunt.  Grażyna Zarzecka  imponuje maestrią  przekraczania granic oczywistości. Jej obrazy porównać można do subtelnej, ale jednocześnie zbuntowanej, definitywnej,  bezkompromisowej muzyki.  Ta  artystka  jest moim zdaniem… Milesem Davisem  malarstwa! Czyli jednocześnie liryka i bunt. Rewolta i konsekwencja. Brak złudzeń i czułość.  Trudno też nie zauważyć, jak bardzo ta twórczość jest umocowana w świetnych warsztatowych tradycjach koloryzmu krakowskiego (Szancenbach, Cybis, Rzepiński) . Czyli świetna szkoła starych mistrzów z polotem i niesłychaną energią wykorzystana jako pas startowy do własnych celów i rozstrzygnięć. I jeszcze słowo o bardziej zrozumiałym (wyczuwalnym) dla każdego odbiorcy świecie przedstawionym Zarzeckiej.  To nie jest abstrakcja, ani hermetyczny, zrodzony jedynie „w głowie”  konstrukt, ale silnie zanurzona w realnym (!) świecie mityczno poetycka narracja. Te wszystkie ptaki, koty, górskie i wodne przestrzenie, te jawnie zasupłane w swoich tajemnicach i lękach postaci mówią do nas z różnych wymiarów i przestrzeni, przyznają do własnej formy i do własnej nieoczywistości. Trwają. 

Dzisiaj, kiedy między dziełem sztuki a odbiorcą rosną i piętrzą się góry tekstu (programy, teorie, konceptualne zawijasy) – Grażyna Zarzecka „oczyszcza” swoim malarstwem bardzo już duszną atmosferę.

 

Poważna , chociaż dynamiczna i szalona wysokokaratowa sztuka !